Relacja z Coperniconu 2011

By Mefi • Relacje • 1 mar 2013

Pokrótce, po przetrawieniu wszystkiego, zrelacjonuje Wam moje wrażenia z tegorocznego Coperniconu, który (uwaga!) odbywał się w Toruniu, mieście pierników i Mikołaja Kopernika (lub na odwrót). Wyjechałem w piątek po południu razem z Maćkiem (kierowcą), Filipiem, Kubą oraz Kubą. W sumie jechało, więc trio Jakubów (razem ze mną). Podróż minęła elegancko, prawie załapaliśmy się na otwarcie odcinka autostrady A1. W Toruniu wpierw cos zjedliśmy na rynku głównym, a potem pojechaliśmy na konwent, na którym byliśmy koło godziny 20.00.
Po akredytacji, która minęła dosyć sprawnie, rozdzieliliśmy się – ja zacząłem rozwieszać plakaty, a reszta poszła obchodzić szkołę. Co do miejscówki, to była super – trochę zakręcona ta szkoła była, ale w miarę szybko ogarnąłem co gdzie jest. Ważne, że było dużo sal, i przestrzenny sleep-room umiejscowiony w sali gimnastycznej. W piątek uczestniczyłem tylko w jednej atrakcji – LARPie Karczma pod Rozbrykanym Koziołkiem, w klimatach Warhamera, autorstwa i prowadzania Hani, Gedeona, Belara i Miraga. LARP ten zgromadził bodajże największą liczbę osób pośród LARPów na Coperniconie, brało w nim udział ponad 30 graczy (coś koło 40 nawet, bo dochodzili cały czas). Jak zwykle przygotowanie LARPa było wręcz fenomenalne – czuć było klimat średniowiecznej karczmy. Ludzie bawili się świetnie, jeszcze długo po LARPie nękali twórców pytaniami o jego przebieg. Powyższy punkt programu był jedynym, w którym wziąłem udział w piątek, byłem zbyt zmęczony, aby mieć na coś jeszcze ochotę. Wziąłem swoje rzeczy ze sleep-roomu i urządziliśmy sobie z ekipą własny sleep-room w odosobnionym korytarzu w piwnicy, gdyż niestety w piątek nie działało ogrzewanie na sali gimnastycznej.
W sobotę było tyle atrakcji, że nawet nie wiedziałem, w co ręce włożyć, ale po kolei. Po pożywnym śniadaniu (paszte+chleb+herbata) udałem się na prezentację Kronik Drikanu, naszego autorskiego świata. Prezentacja przygotowana przez Mateusza była profesjonalna (gdyż oparta na moim schemacie :P), zgromadziła całkiem sporo osób jak na godzinę 10 rano w sobotę. Po prezentacji razem z Maćkiem pobiegliśmy wziąć udział w LARPie pt. Drugie piętro, trzecie drzwi po lewej, na który załapaliśmy się jako ostatni (a prawdę powiedziawszy wbiliśmy się na niego już po rozpoczęciu prelekcji) – LARP okazał się nie do końca LARPem, gdyż zawierał w sobie elementy JEEPFORM. Temat, który traktował był dosyć poważny i głęboki, nie będę zdradzać o czym był LARP dokładnie, może będziecie mogli wziąć w nim udział – gorąco polecam. Mi się ten punkt programu podobał – inne spojrzenie na LARPy, tudzież JEEPFORMy. Następnie miałem chwilę przerwy na zjedzenie czegoś, i już kolejna atrakcja mnie czekała – LARP Miraga pt. Baśnie: Dni spokojne, dni wesołe. Był to on oparty na komiksie Fables (Baśnie). Bawiłem się na nim świetnie – odgrywałem feministkę, gdyż zabrakło ról kobiecych :D Urządziliśmy Księciowi (razem z moimi dwoma koleżankami-feministkami, również odgrywanymi przez facetów) istnie piekło. Szkoda tylko, że tak mało pań się na nim bawiło. Później miałem trochę wolnego czasu, więc pochodziłem po konwencie patrząc, co, jak i gdzie.
O 19 razem z Mateuszem i Vitem prowadziliśmy LARP SF w świecie Eclipse Phase pt.  F.No-13. Nie będę się tutaj o nim rozpisywał, gdyż to ludzie ocenią czy był ciekawy czy też nie. Jedno mogę powiedzieć na pewno – był zakręcony i dla prowadzących, i dla graczy. Po LARPie chodziłem po konwencie, aż trafiłem ze znajomymi do Gamet Roomu, gdzie katowaliśmy Dobble, a potem Palce w pralce. Koło 12 skończyliśmy grać, a ja chciałem wziąć udział jeszcze w jednym LARPie – niestety zabrakło chętnych graczy, wiec pograłem sobie w Kinecta – naprawdę super gierka, szkoda, że nie stać mnie na konsole i wielką plazmę. Koło 2 zakończyłem noc kładąc się w naszym osobistym sleep-roomie. Miałem nawet materac pod plecami, więc spałem jak zabity.
W niedzielę razem z Kubą (prezesem) chciałem wziąć udział w LARPie Eksperyment prowadzonym przez Rumcajsa, ale zabrakło chętnych (było tylko 3), więc poszliśmy na planszówki – rozegraliśmy dwie partyjki w Świat Dysku: Ankh-Morpork i stoczyliśmy w piątkę epicki (trwający 2,5 godziny) pojedynek w Cyklady. I to był ostatni punkt programu w jakim wziąłem udział. Potem tylko udaliśmy się na Rynek Główny coś zjeść (a właściwie się objeść), zakupić pierniki i pojechać nowo-otwartym odcinkiem A1 do Gdańska.
Copernicon 2011 uważam za całkiem udany. Organizacja udana, miejscówka super, punktów programu sporo – z ekipy, z która jechałem wziąłem udział w największej jej ilości, mało tego – wziąłem udział w większej ilości niż pozostałe osoby razem wzięte! I teraz się zastanawiam, z czego to mogłoby wynikać… Poza tym żałuje, że tak mało ludzi chce grać w LARPy, część boi się tego jak ognia, a cześć to ignoruje – trochę to smutne, bo organizacja LARPów wymaga dużej ilości czasu, a chętnych brak. Mam nadzieję, że w przyszłości się to zmieni. Mam nadzieję, że w przyszłym roku Copernicon odbędzie się w tym samym miejscu i zgromadzi jeszcze więcej osób!

Jakub „Mefi” Fijałkowski

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udowodnij, że jesteś człowiekiem - przepisz tekst z obrazka

Please type the characters of this captcha image in the input box

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>