Relacja z Pyrkonu 2011

By Mefi • Relacje • 1 mar 2013

Impreza odbyła się w dniach 25-27 marca tj. piątek, sobota oraz niedziela. Z tych trzech dni najciekawsza dla mnie była sobota, bo wziąłem udział, aż w 3 larpach, a gdyby nie spóźnialska pizza (na którą trzeba było czekać prawie 4 godziny!) to wziąłbym udział w 4. Tak więc w piątek razem z Kuba i Dzas głownie obszedłem cały teren konwentu, który był spory (2 budynki na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich – MTP). Na dwie prelekcje gdzie chcieliśmy wejść nie było już miejsca, udało się nam dostać na trzecią. Byłem również na pokazie filmików AMV (Anime Music Video) oraz poprowadziłem z Mirażem naszego larpa/larpy na konkurs Złotych Masek (zostaliśmy nawet nominowani w kategorii najlepszy scenariusz larpowy!). Po zakończeniu larpów wzięliśmy (Dzas, Kuba, Miraż i ja) bagaże i udaliśmy się na poszukiwanie noclegu do szkoły konwentowej, oddalonej jakieś 5 minut drogi od terenów MTP. To co mnie zdziwiło (albo wprawiło w osłupienie) to ogromna ilość ludzi przed i w szkole. Ledwo udało nam się znaleźć kawałek wolnego korytarza do spania. Zasnąłem koło 4 rano.
Pobudka nastąpiła koło 10 (nie licząc tego, że musiałem wstać o 7 rano, żeby zwrócić uwagę pewnemu tępemu osobnikowi, który przeszkadzał spać ludziom na korytarzu). Szybkie śniadanie, które samo przyszło (miła pani z koszykiem zakupów) i podróż do MTP na larpowanie. Wpierw (o 11) wziąłem udział w larpie Dom spokojnej starości prowadzonego przez Osakę i Rumcajsa z Grupy LARPej Doppelganger. Bawiłem się świetnie. Nie będę opisywać dokładnie, bo zostanie on zaprezentowany na SPOCIe.
Po larpie udałem się na konkurs pratchettowski, jednak ze względu na ogromną ilość chętnych, nie udało mi się wziąć w nim udział. Sam konkurs był prowadzony fatalnie. Prowadzący był źle przygotowany do konkursu. Jednym słowem bieda z nędzą. Następnie razem z Dzas, Kubą, Mirażem zamówiliśmy pizzę w pizzerii, która obsługiwała konwent – i tutaj straciliśmy 2 godziny na oczekiwanie. Po straceniu cierpliwości poszliśmy razem z Dzas zjeść coś do restauracji na terenie konwentu i przejść się po terenie konwentu tj. zwiedzić stoiska. Dokonałem udanych zakupów książek, których nigdzie dostać nie mogłem.
Od godziny 20 brałem udział w larpie Szacunek prowadzonego przez barwena i Adlera z Wielosferu (który odbywał się w szkole konwentowej) rozgrywającym się w świecie powojennej mafii włoskiej w USA. Był całkiem fajny, ale brakowało mi większej interakcji między postaciami czy światem zewnętrznym. Potem szybko pobiegłem na teren MTP, aby wziąć udział (razem z Mirażem) w larpie pt. Kiepski Larp, prowadzonego przez Ariien i Eshina. Szerzej nie będę go opisywać, ale śmiechu było na nim co niemiara. Ten larp również będzie na SPOCIe. Larpowanie zakończyłem o 2 nocy, przeniosłem się do szkoły, coś zjadłem i pochodziłem po terenie noclegowni. Odkryłem Games Room, gdzie dzielnie Miraż i Kuba pomagali graczom podczas grania (sami się nie załapali). Spotkałem Yoshiko (obiecała być na SPOCIe), pogadaliśmy chwilę i poszedłem się położyć. Było to koło 5 (zmiana czasu).
W niedzielę wstałem o godzinie 11. Ustaliliśmy godzinę powrotu i poszliśmy kupić bilety. Po powrocie wziąłem udział w rozdaniu Złotych Masek. Były 3 kategorie: najlepszy gracz, najlepszy MG Team, i najlepszy scenariusz larpowy. Najlepszym graczem została Zula z Wielosferu, najlepszym MG Teamem organizatorzy larpa Tenebris ½ (na który zapraszają na naszym forum), a nagrodę za najlepszy scenariusz lampowy dostali Kula i Vino z FUNREALA. Tutaj musze jeszcze raz się pochwalić, że razem z Mirażem byliśmy nominowani w kategorii najlepszy scenariusz larpowy za nasze 2 larpy, który okazały się jedną całością. Dostaliśmy gromkie brawa od graczy po jego zakończeniu. Jednym słowem larp nam wyszedł dobrze – ludzie się wczuli i byli zadowoleni, a przecież o to chodzi

Teraz parę słów o organizacji i ogólnych wrażeń po konwencie. To co mnie zdziwił to ogrom całego przedwsięzięcia i bardzo dobrą organizacja całości. Na wstępie przy akredytacji miła i ładna Pani sprawdziała wszystko w komputerze, po okazaniu dowodów i wpłaceniu akredytacji dostaliśmy plakietki i opaski na ręce oraz program. Plakietki były bardzo ważne, bo miały na tyle kod kreskowy, którym obsługiwało się bramki. Opaski były też ważne, bo gżdacze głównie na nie patrzyli podczas wpuszczania na teren budynków konwentowych. Wkładka z programem miał lekka wadę, bo nie numerów sal i budynków, gdzie poszczególne sale się mieściły i trzeba było wertować sam program w ich poszukiwaniu.
Konwent rozgrywał się na terenie dwóch budynków MTP – nr 8a i nr 14 oraz w szkole, gdzie była noclegownia oraz 2 sale do larpowania. Szkoła była w odległości 5 minut od terenów MTP. Myślę, że ta odległość mogła być dla kogoś przeszkodą – dla mnie w każdym razie nie. Na terenie konwentu były 2 restauracje, punkt piwny oraz stoisko do zamawiania pizzy sprzedające jednocześnie bułki, którymi żywiłem się przez większość czasu. W okolicy była też Żabka, więc zaopatrzenie w jedzenie i picie było jak najbardziej odpowiednie.
To co mnie osobiście zaskoczyło to ogromna rzesza ludzi na konwencie. Gdzie się nie poszło to mnóstwo ludzi prezentujących różne odłamy fantastyki – od mangi przez larpowiczów do bitewniaków. Mnie osobiście najbardziej podobały się dziewczyny (a może kobiety?) poprzebierane w stroje z mangi i anime, zdecydowanie było na co popatrzeć :D Oczywiście płci pięknej było na konwencie całej mnóstwo, tak więc było na czym zawiesić oko ;-)
Jeżeli chodzi o larpowiczów, to chciałbym takich widzieć na SPOCie – przede wszystkim było ich dużo i wczuwających się w role. Zdecydowanie pozytywne wrażenia wyniosłem ze wszystkich larpów, w których brałem udział i z tego, który organizowałem. Szkoda tylko, że czasami sale, w których rozgrywały się larpy były trochę za małe jak na ilość ludzi biorących w nich udział. Konwentowicze ogólnie byli porządku oprócz 1 czy 2 niechlubnych wyjątków, kiedy nie to co niektórzy swoim zachowaniem nie pozwalali mi spać w spokoju. Poznałem paru dobrych larpowiczów, którzy być może pojawią się na SPOCie.
Konwent uważam, za bardzo udany, cieszę się, że pojechałem i w przyszłym roku planuje wybrać się jeszcze raz! Teraz bogatszy o nowe doświadczenia wiem, że trzeba naprzód sobie planować w czym wezmę udział i jak odpowiednio się spakować (korytarz jednak był dla mnie zbyt twardy – to znaczy, że trzeba wziąć grubszą karimatę). No i muszę bardziej pilnować gotówki, bo zdecydowanie zbyt szybko się rozpływała… ;-)

 Jakub „Mefi” Fijałkowski

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udowodnij, że jesteś człowiekiem - przepisz tekst z obrazka

Please type the characters of this captcha image in the input box

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>